Wyjazd do Czarnogóry wyszedł w bardzo kameralnym składzie dzięki czemu mogliśmy zmienić nieco plany i dopasować je pod swoje oczekiwania i do pogody, która w górach nie była przyjazna dla motocyklistów. Zrezygnowaliśmy z wjazdu w góry Bośni i zapuszczania się w głąb kontynentu gdzie szalały burze na rzecz pięknego wybrzeża Adriatyku. Była to jedyna szansa spokojnie zwiedzić i pojeździć po wspaniałej trasie Adriatyckiej, jeszcze przed sezonem turystycznym, bez korków i bez zapchanych restauracji i plaż. Plan kilometrowy pozostał bez zmian, a nasz cel podróży – zatoka Kotorska został osiągnięty. Zrobiliśmy w bonusie górę Św. Jerzego i wjechaliśmy na ponad 1700 metrów. Widoki były przepiękne! Chorwacja i Czarnogóra na pewno trafi na stałe w mój kalendarz wyjazdów!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *